Imię i nazwisko: Józef Hamkało
Data i miejsce urodzenia: Środa Śląska
Wykształcenie:
PWST w Krakowie

Ważniejsze role:
- Hamlet - "Hamlet. Tragiczna historia księcia Danii" (reż. Steve Livermore, 2012)

Filmografia:
- "Nie ten człowiek" (Paweł Wendorff, 2010)
- "Lekcje pana Kuki" (Dariusz Gajewski, 2007)
- "Olek" (Sławomir Kulikowski, 2006)
- "Jutro będzie niebo" (Jarosław Marszewski, 2001)

Kilka słów o mnie:
Można powiedzieć, że aktorem zostałem z przypadku. Gdy nie dostałem się na wymarzoną polonistykę, musiałem gdzieś uciekać przed wojskiem. Zapisałem się do studium kulturalno-oświatowego na wydział aktorski i tam połknąłem bakcyla. W kolejnym roku dostałem się na filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim, jednak po trzech latach ciągle myślałem o aktorstwie. Zapisałem do wrocławskiej szkoły teatralnej, ale godzenie dwóch kierunków nie było łatwe i po dwóch semestrach zostałem z niej wyrzucony. W kolejnym roku skończyłem polonistykę i zdawałem do krakowskiej PWST. Zostałem przyjęty i tym razem udało mi się ukończyć aktorskie studia.

Zaraz po zrobieniu dyplomu otrzymałem etat w Łodzi, gdzie pracowałem przez 10 lat. Do Rzeszowa przyjechałem na prośbę Remigiusza Cabana, który zaproponował mi zagranie w „Siemaszce” tytułowej roli w „Hamlecie. Tragicznej historii księcia Danii” w reż. Steve’a Livermore’a. Do moich ważniejszych ról zaliczam również Jerry’ego w „Opowiadaniu o zoo” Edwarda Albee’ego oraz Gustawa w „Ślubach panieńskich”, którą zagrałem aż 100 razy w Teatrze Nowym w Łodzi. W ostatnich latach ważna była dla mnie także kreacja Johanana Cingerbaja w „Sprzedawcach gumek” Hanocha Levina.

Współpracowałem z wieloma reżyserami, ale szczególnie istotna wydaje mi się praca z mistrzami ze szkoły teatralnej. Był to Jerzy Jarocki i Ewa Lasek. Jarocki przygotowywał wtedy kolaż „Non stop show”, którego podstawą była kompilacja tekstów Różewicza. Podczas prac nad tym projektem zetknąłem się także z Krzysztofem Warlikowskim, który asystował Jarockiemu. Dobrze wspominam również Annę Polony, z którą przygotowywałem mój ulubiony dramat - „Wesele”. Z pewnością ważnym reżyserem jest dla mnie Remigiusz Caban, z którym sporo pracowałem tuż po szkole, w Teatrze Nowym w Łodzi. Bardzo dobrze wspominam także pracę ze Steve’m Livermore.

Sądzę, że jest we mnie mnóstwo sprzeczności. Jestem bardzo wrażliwy, ale jak byłem młody, lubiłem się tłuc po ulicach z chuliganami. Przepadam za poezją Rilkego, ale zaczytuję się też w „Moskwie-Pietuszki” Wieniedikta Jerofiejewa. Znam i rozumiem się doskonale, ale wiem, że mogę być niezrozumiały dla innych ludzi. W poszukiwaniu relaksu czytam książki i spotykam się z bliskimi.

Moim niespełnionym marzeniem jest przejażdżka Ferrari oraz opanowanie jazdy konnej. Chciałbym również w końcu dobrze się nauczyć angielskiego.

Teatr jest dla mnie autoterapią. Uratował mnie od wielu życiowych zakrętów, w które nie wszedłem, a mógłbym wejść. To dzięki teatrowi dowiedziałem się o sobie czegoś, czego bez niego bym się nie dowiedział.

Obecnie występuję w spektaklach:
Miłość i gniew
Piaf
Romantyzm-Nowe Oczyszczenie
Sąsiedzi
Szalone nożyczki
Tim Talar albo sprzedany śmiech