Imię i nazwisko: Grzegorz Pawłowski

Kilka słów o mnie:

Moim ojcem chrzestnym, jeżeli chodzi o teatr, jest świętej pamięci Henryk Bista, z którym się spotkałem lata temu w Sopocie. Pan Henryk, mówiąc kolokwialnie, zaszczepił we mnie teatr i tak to się zaczęło. Potem, uparcie, pięciokrotnie zdawałem do szkoły teatralnej. W końcu dostałem się do krakowskiej PWST, którą skończyłem w 1982 roku. Miło wspominam również pracę w warszawskim Teatrze Kwadrat, gdzie grałem pierwszy spektakl u Stanisława Tyma – „Rozmowy przy wycinaniu lasu”. To w kwadracie ukształtowałem się jako aktor. Spędziłem tam 15 lat i cały ten okres był dla mnie bardzo ważny. W 1997 roku ponownie znalazłem się w Rzeszowie, gdzie pracuję do dziś.

Uważam się za absolutnego pracoholika, w związku z tym teatr jest moją pasją i życiem. Tutaj się spełniam. Jest to miejsce, w którym czasami się płacze, pożąda, nienawidzi. Teatr daje poczucie absolutnego spełnienia pod względem zawodowym i coś takiego, czego nie ma nigdzie indziej. To jest po prostu miejsce magiczne, w którym jestem utopiony i bez którego nie mógłbym żyć. Gdy mamy letnią, dwumiesięczną przerwę, to w drugim miesiącu zaczynam tęsknić.

Do ulubionych ról zaliczam swoją pierwszą kreację w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie -Młodego Gniewnego w „Hydeparku”. Szczególnie miło wspominam także kreację w „Jabłku” oraz w kilku farsach, a raczej komediach takich, jak „Prywatna klinika”, czy „Biznes”. Do ważniejszych wcieleń zaliczam również rolę w „Dziadach”, które wystawiliśmy na 60-lecie Teatru im. Wandy Siemaszkowej oraz rolę w „Małych zbrodniach małżeńskich”, gdzie grałem wraz z Beatą Zarembianką. Jeśli chodzi o sztuki, które aktualnie gramy, to na pewno ważnym tytułem są dla mnie „Szalone nożyczki”.

Reżyserem, z którym lubię pracować jest Marcin Sławiński. Jest on moim przyjacielem jeszcze z czasów Teatru Kwadrat. Jest to aktor, reżyser, a przede wszystkim fantastyczny fachowiec, jeśli chodzi o komedie i farsy, który bardzo dobrze rozumie ludzi. Nie blokuje aktora, tylko wręcz go popycha w odpowiednim kierunku. Drugim reżyserem, z którym mi się fantastycznie pracuje jest Janek Szurmiej.

Prywatnie staram się być otwarty na ludzi, choć czasem bywa to bardzo trudne. Zawodowo, tak jak wspomniałem, jestem pracoholikiem i uwielbiam pracę, a na rozrywkę nie mam czasu.

Jak się relaksuję? Tak naprawdę bardzo czynnie. Latem jeżdżę na rowerze i gram w tenisa, a zimą jeżdżę na nartach. W ciągu roku regularnie uczęszczam na fitness i siłownię, tak by utrzymywać kondycję aktorską.

Moim marzeniem zawodowym jest zagranie w kilku konkretnych spektaklach. Jednym z wymarzonych tytułów jest „Lot nad kukułczym gniazdem” i być może rola McMurphiego. Poza tym chciałbym, żeby w końcu ktoś się we mnie na stare lata zakochał jako reżyser w sensie zawodowym. Życzę sobie, by w dalszym ciągu grać w dobrych sztukach i u dobrych reżyserów.


Data i miejsce urodzenia: 21 czerwca 1957 r. Gdańsk

Wykształcenie:

Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna w Krakowie (1982)

Ważniejsze role:

- „Mazepa” – Mazepa (reż. W. Zeidler, 1999)
- „Szklana menażeria” – Tom (reż. A. Rozhin, 1999)
- „Jabłko” – Andy (reż. T. Dutkiewicz, 2005)
- „Prywatna klinika” – Gordon (reż. J. Bończak, 2006)
- „Biznes” – Stanley (reż. J. Bończak, 2007)
- „Dziady” – ks. Piotr (reż. J. Andrucki, 2007)
- „Małe zbrodnie małżeńskie” – Gelles (reż. Z. Najmoła, 2008)
- „Pomysł na morderstwo” – Riggs (reż. Z. Najmoła, 2008)
- „Sługa dwóch panów” (reż. W. Matuszewski, 2009)

Filmografia:

- „Sala nr 6” – pacjent (1987)
- „Wielki wóz” – oficer (1987)
- „Królewskie sny” – Grzegorz z Sanoka (1988)
- „W labiryncie” – „Bodzio” (1988-1990)
- „Sceny nocne” (1989)
- „Armelle” (1990)
- „Virtuti” – żołnierz (1989)
- „Korczak” – asystent (1990)
- „Jan Kiliński” (1990)
- „Rozmowy o miłości” – konferansjer (1990)
- „W środku Europy” – Boguś Wysocki (1990)
- „Niech żyje miłość” (1991)
- „Pogranicze w ogniu” (1991)
- „Żegnaj Rockefeller” – geodeta (1992)
- „Nocne graffiti” (1996)

Obecnie występuję w:

Wielka woda

Balladyna

Stara kobieta wysiaduje

Siostrunie

Szalone nożyczki

Ania z Zielonego Wzgórza

Pan Tadeusz