Imię i nazwisko: Robert Żurek

Kilka słów o mnie:

Należę do pokolenia, które obligatoryjnie musiało się uczyć języka rosyjskiego. W czwartej klasie liceum brałem udział w dużym konkursie recytacji poezji radzieckiej. Z powodzeniem przechodziłem kolejne etapy, aż dostałem się do finału i wygrałem. Główną nagrodą była możliwość studiowania na filologii rosyjskiej bez konieczności zdawania egzaminów. Na pytanie, czy skorzystam, buntowniczo odpowiedziałem, że absolutnie nie wybieram się na rusycystykę i tak jakoś palnąłem, że postaram się o przyjęcie na PWST w Krakowie. Dopiero później zacząłem się nad tym zastanawiać i doszedłem do wniosku: „A właściwie czemu nie. Pójdę i zobaczę, czy zdam egzaminy”.
Zdałem i tak to się zaczęło.

Zaraz po szkole pracowałem w Teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie, a stamtąd przeszedłem do „Siemaszkowej”. W ciągu lat sporo grałem i spotkałem wielu reżyserów, z którymi dobrze mi się pracowało. W Rzeszowie nawiązałem genialną współpracę z Pawłem Szumcem, a w Tarnowie z Andrzejem Sadowskim. Uwielbiam pracować również z moim przyjacielem Wiesławem Hołdysem. Od piętnastu lat działam w prowadzonym przez niego krakowskim Teatrze Mumerus.

Sporo było też ról, które szczególnie utkwiły w mojej pamięci. Jednak najbliższą mi była kreacja młodego skina w dwuosobowej sztuce „Glany na glanc” David Gowa w reżyserii Tomka Piaseckiego. To była dla mnie ważna rola i w pewien sposób wychodzona. Tekst sztuki znałem od dawna i zaproponowałem dyrektorowi tarnowskiego teatru, by go zrealizować. To było spełnienie moich osobistych marzeń. W spektaklu gościnnie grał Marek Kępiński. Przedstawienie został pozytywnie przyjęte zarówno przez widzów, jak i przez recenzentów.

Teatr jest dla mnie ciągle niespełnionym marzeniem. Zakochałem się w nim w bardzo młodym wieku. Byłem w pierwszej lub drugiej klasie szkoły podstawowej. Wtedy to całą szkołą poszliśmy do Teatru Ludowego w Nowej Hucie na bajkę „Błękitny ptak”. Ze spektaklu głównie pamiętam to uczucie zaskoczenia i olśnienia, że świat może być niebieski. Zrobiło to na mnie tak mocne wrażenie, a iluzja na tyle głęboko we mnie zapadła, że do dziś szukam takich niebieskich światów. To może bzdura, ale ma to związek z marzeniem dziecka, które nagle widzi, że świat może być kompletnie inny, nierzeczywisty, baśniowy i po prostu piękny. Bardzo długo nie wiedziałem, jak to się dzieje, że aktorzy, a nawet całe scenografie tak nagle pojawiają się i znikają na scenie. To jest ta magia i iluzja, która kiedyś sprawiła, że będąc po tej drugiej stronie, strasznie chciałem wziąć w tym udział i się znaleźć w tym błękitnym świecie. Nieustannie tego szukam i przyznaję, że ciągle mi czegoś brakuje z tego pierwszego wrażenia. Być może to prawda, że życie polega na stałym poszukiwaniu jakiegoś źródła.

Na co dzień jestem bardzo ciekawy świata i ludzi. Bywam leniwy i to ciekawość nie pozwala mi zgnuśnieć. Nieustannie muszę być w ruchu, odkrywać i poznawać coś nowego. Ciekawość nie pozwala mi się kompletnie rozwalić na kanapie i zbijać bąków. Nawet odpoczywając w domu, ciągle muszę coś czytać i oglądać.
Nawet odpoczynek wiąże się dla mnie z realizacją wielu różnych pasji. Fotografia jest jedną z nich. Wprost uwielbiam robić zdjęcia. Relaksuję się również, gdy wyjeżdżam z miasta – gdziekolwiek, im większa dzicz, tym lepiej. Preferuję góry i lasy oraz pojezierza, ponieważ uwielbiam żeglować.

Tak naprawdę nie mam żadnych wielkich planów na przyszłość. Wszystko się dzieje tak samo z siebie i głównie skupiam się na teraźniejszości. Jeśli chodzi o fantazje, marzy mi się duży pełnomorski jacht na Kanarach albo na Karaibach.

 

 Kilka słów o mnie – e-teatr.pl



Ważniejsze role:

- "Hedda Gabler" - Asesor Brack (reż. Szymon Kaczmarek, 2014)
- "Glany na glanc" - Mike (reż. Tomasz Piasecki, 2009)

Obecnie występuję w:

Chory z urojenia

Pogorzelisko

Romantyzm-Nowe Oczyszczenie

Trzy siostry

Coś w rodzaju miłości

Wielka woda

Kurka Wodna – katastrofa jest coraz bliżej

Wyżej niż połonina. Saga w VI aktach

Sąsiedzi

Balladyna

Hedda Gabler

Pan Tadeusz