Imię i nazwisko: Sylwia Gola

Kilka słów o mnie:

Jak  to się zaczęło? Chyba w domu – od zabawy w teatr i zmuszania reszty rodziny do odgrywania roli widowni, szukania byle pretekstu do przebierania się za kogoś  lub odgrywania scenek.  Wraz z braćmi (jeden z nich również znalazł się w szkole teatralnej) mieliśmy kilka bajek w swoim repertuarze oraz nagrywaliśmy filmy naszej własnej produkcji, przy których starsza siostra była operatorem.
Trochę później zagrałam swoją pierwszą rolę przed większą publicznością – drzewo – i dalej poszło już z górki (śmiech).

Gdy potrzebuję relaksu, wyjeżdżam w góry.  Czyste górskie powietrze i piękne widoki to według mnie najlepsze antydepresanty świata . Podobnie działa na mnie również aktywność fizyczna, np. bieganie.
Jeśli wytchnienia muszę szukać w domu, skutecznie odpręża mnie wyklejanie kolaży z wycinków gazet i oczywiście sprzątanie – nie umiem się relaksować w bałaganie.

Czym dla mnie jest teatr? Na razie ciężko mi to stwierdzić. Cały czas go odkrywam, a mój stosunek nieustannie się zmienia.
Z punktu widzenia aktorki z jednej strony jest dla mnie placem zabaw i  ucieczką od codzienności. Uwielbiam w nim to, że grając daną postać, nie ponosi się konsekwencji za swoje czyny (zupełnie odwrotnie niż w prawdziwym życiu). W teatrze możesz być kim chcesz i robić to, na co prywatnie byś się nigdy nie odważyła. Jest to medium, które dodatkowo daje możliwość wejścia w różne światy i odległe epoki.
Z drugiej strony teatr jest dla mnie pewnego rodzaju mównicą. Ma moc sprawczą i misję. Za jego pośrednictwem możesz poruszać tematy , które nie chcą być poruszane i mówić  o rzeczach, o których niewygodnie jest mówić .

Do swoich ulubionych ról zaliczam Maszę z „Mewy” Czechowa, nad którą pracowałam na III roku studiów.
Ważną dla mnie rolą była także tytułowa Maria Stuart w spektaklu dyplomowym w reżyserii Szymona Kaczmarka.
Bliska memu sercu jest także Fela , którą miałam przyjemność zagrać w filmie krótkometrażowym „Świetne wieści” w reżyserii Kuby Gryżewskiego.
W Maszy kocham jej smutną duszę i pogubienie, w Marii Stuart jej ducha walki, dumę i wielkie serce. Natomiast Fela kupiła mnie spontanicznością, bezpośredniością i radością życia.
W przyszłości marzy mi się zagrać Księcia Myszkina 😉

Marzenia i plany przyszłość?
Zamiast zdradzać marzenia, lepiej zajmę się ich realizacją, a wtedy wyklarują się moje plany na przyszłość –  taki jest plan!


Data i miejsce urodzenia: 22 grudnia 1990 r. Białogard

Wykształcenie:

2012-2017 PWST Kraków , obecnie V rok

Ważniejsze role:

„Maria Stuart” F.Schiller - spektakl dyplomowy w reżyserii Szymona Kaczmarka – rola Maria Stuart

Filmografia:

- „Świetne wieści” reż. Kuba Gryżewski – Fela
- „Meritum” reż. Grzegorz Mołda – Klaudia (etiuda)
- „Wszystko zostaje w domu” reż. Klaudia Kornacka etiuda WRITV-Klaudia

 

Obecnie występuję w:
Beze mnie

Pogorzelisko