Inauguracja skrojona na miarę tego festiwalu. „Cud Niedokonany, czyli Wielki Odpust w Kalwarii Pacławskiej’39”

Inauguracja skrojona na miarę tego festiwalu. „Cud Niedokonany, czyli Wielki Odpust w Kalwarii Pacławskiej’39”



Ile może wydarzyć się w ciągu kilkunastokilometrowej pieszej pielgrzymki 10-letniej dziewczynki do Kalwarii Pacławskiej w 1939 r.? Całe bogactwo muzycznych nastrojów, miksowania stylów, harmonicznych gęstwin i nakładania na siebie różnych rytmów i temp. Mógłby zdarzyć się nawet cud, jednak ludziom zabrakło wiary - to dlatego premierowe oratorium, napisane na inaugurację Festiwalu Trans/Misje, nosi tytuł „Cud Niedokonany, czyli Wielki Odpust w Kalwarii Pacławskiej’39”.

Stworzenie nowego dzieła specjalnie na uroczyste rozpoczęcie zakrojonego szeroko, ponad granicami projektu, jakim jest festiwal Trans/Misje to nie lada wyzwanie. Tym bardziej jeśli jest to duża forma wokalno-instrumentalna o ściśle ustalonej strukturze, z udziałem ogromnego aparatu wykonawczego - chóru, orkiestry symfonicznej, solistów i narratora. Jak oddać w tak złożonej słowno-muzycznej formie ideę różnorodności, a zarazem pokrewieństwa kultur sąsiedzkich państw? Oratorium „Cud Niedokonany, czyli Wielki Odpust w Kalwarii Pacławskiej’39” Szymona Bogacza i Sławomira Kupczaka, okazało się strzałem w dziesiątkę.

Szymon Bogacz znalazł sposób, by w poetycko-baśniowej opowieści pięknie tę festiwalową ideę zawrzeć. Napisał libretto opierając się na wspomnieniach swojej babci Helenki, która 15 sierpnia 1939 r. wybrała się pieszo z Dobromila, wsi znajdującej się dzisiaj po stronie ukraińskiej, do Kalwarii Pacławskiej na odpust. To było niedaleko, zaledwie pół dnia drogi, ale jej przygody - te prawdziwe i te dopisane przez wnuka, splotły się w barwną opowieść o świecie, który lada moment miał zniknąć na zawsze - świecie kulturowego tygla, który miał jednak wiele punktów stycznych, np. wspólne miejsce kultu i wspólne święto, które łączyło jednego dnia tysiące ludzi kilku narodowości - Polaków, Ukraińców, Bojków.

Dziewczynce przytrafiają się zdarzenia cudowne, oto spotyka bardziej królewską niż matczyną Matkę Boską i Jezusa, który zszedł z krzyża i okazuje się miły, troskliwy, chętnie niosący pomoc i wsparcie. Helenka otrzymuje ostrzeżenie, że wkrótce może nadejść wojna, a jedyne co może ludzi przed nią uratować to wiara w cud, że Matka Boska ich przed nią uchroni. Ludzie jednak wyśmiewają Helenkę, okradają ją, a na koniec wypędzają z kościoła. Zaprzepaszczają szansę. Płaczącą dziewczynkę odprowadza do domu sam Jezus. Na zakończenie - niespodzianka: z głośników płynie głos sędziwej babci Helenki, która śpiewa ukraińską pieśń.

Oratorium to niełatwa forma dla twórców - gatunek, który podobnie jako opera rozkwitł w baroku ale przeciwieństwie do niej - jest pozbawiony akcji scenicznej. Tylko muzyka i słowo. Szymonowi Bogaczowi i Sławomirowi Kupczakowi, kompozytorowi, udało się poprzez słowno-muzyczny przekaz rozgrzać wyobraźnię słuchaczy, pobudzić emocje i sprawić, że publiczność mocno tę podróż do przeszłości przeżyła.

Historia napisana przez Bogacza dała kompozytorowi, Sławomirowi Kupczakowi, interesującą i dającą wiele możliwości bazę do tworzenia muzyki. Kupczak to barwna postać współczesnej sceny muzycznej, niezwykle wszechstronny, z równą łatwością sięga zarówno do form i gatunków „klasycznych”, jak i współczesnych nurtów muzycznych, z pop-em, rapem, techno i dance music włącznie. I ten swój talent do łączenia w logiczną całość nawet bardzo odległych muzycznie stylów, wykorzystał w tym oratorium w stu procentach. Utwór jest aż gęsty od rozmaitych muzycznych stylów i nawiązań, aż kipi od bogactwa rytmicznego, brzmieniowego i zmian temp, które dodają opowieści dynamiki, wprowadzając napięcie.

W ośmiu częściach dzieła słyszymy muzykę współczesną, z wykorzystaniem muzyki elektronicznej, elementów sonoryzmu, eksperymentów z mieszaniem rytmów i metrum a także elementy muzyki ludowej i pieśni religijnych.

Wszystkie części spaja ośmiodźwiękowy muzyczny motyw przewodni, który „przemyka się”, czasem ledwo wychwytywalny przez wszystkie części, by dopiero w ostatniej rozwinąć się w bogatą muzyczną tkankę. To motyw zapowiadający nieuchronną tragedię.

Absolutnie zachwycił Michał Sławecki w roli Jezusa. Na niego - przyznam się najbardziej tu czekałam i nie zawiodłam się. To  niesamowity kontratenor, dysponujący głosem o pełnej, czystej i jasnej barwie.

Partnerowała mu Naira Ayvazyan, wszechstronna i uzdolniona sopranistka ormiańskiego pochodzenia. Świetnie poradziła sobie mała Amelia, adeptka Akademii Aktorskiej Artysta w roli Helenki, aktorską klasę - jak zawsze - pokazał Marek Kępiński, aktor Teatru im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, w roli dziada i jednocześni narratora opowieści.

Skomplikowaną słowno-muzyczną całość twardą ręką utrzymał w ryzach dyrygent Łukasz Wódecki, który przeprowadził wykonawców przez liczne rafy zmian muzycznych stylów i temp. Świetnie poradziła sobie pod jego batutą Orkiestra Filharmonii Podkarpackiej i Górecki Chamber Choir z Krakowa.

Byliśmy świadkami prawykonania dzieła poruszającego treściowo i bardzo efektownego i rozbudowanego muzycznie. To inauguracja skrojona na miarę ambitnego przedsięwzięcia, jakim jest Festiwal Trans/Misje.

Magdalena Mach

"Gazeta Wyborcza"

 

Międzynarodowy Festiwal Sztuk TRANS/MISJE zrealizowano dzięki wsparciu: