KONIEC I… POCZĄTEK

W ubiegłym roku, wybierając za patrona festiwalowego programu niemieckiego artystę „niepokornego”, Christopha Schlingensiefa, testowaliśmy narzędzia teatru krytycznego, angażującego się w gorące i drażliwe problemy współczesności. Tym razem – nie bez przekory – wybrałam jako motto programu trzeciej edycji Festiwalu Nowego Teatru słowa Tadeusza Różewicza, który uważał, że „twórca zaangażowany to twórca zaangażowany w walkę o nową formę”. Dziś, kiedy teatr znów wyszedł na ulicę (niekiedy wręcz dosłownie, jak w happeningach wrocławskich aktorów i widzów broniących dotychczasowej linii artystycznej swego teatru; czy w poruszającym finale niedawnej bydgoskiej premiery spektaklu Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy Jolanty Janiczak i Wiktora Rubina, w którym publiczność chwyciła za tworzące scenografię transparenty, by protestować pod budynkiem teatru), słowa Poety mogą wywoływać irytację. Jak to – na zewnątrz szaleją żywioły społecznego buntu, a artysta szukać ma „nowego języka i składni”? A dlaczego nie? Czy „zaangażowanie w sprawę” wyklucza poszukiwanie oryginalnej formy artystycznej? Czy teatr polityczny (dziś inny być chyba nie może, nawet jeśli nie manifestuje swojej polityczności) musi odwoływać się do narzędzi sztuki propagandowej, agitującej na rzecz jednej ze stron światopoglądowego sporu? Przyznaję, że taki teatr budził zawsze moją podejrzliwość. O wiele ciekawsze wydaje mi się „widzenie świata w sprzecznościach”, połączone z radykalizacją formy wypowiedzi. Stąd na naszym festiwalu goszczą przede wszystkim ci artyści, którzy testują w swoich spektaklach nowe strategie dramaturgiczne i konwencje przedstawieniowe, zrodzone z połączenia rozmaitych gatunków, estetyk, języków teatru, a nawet rozmaitych dziedzin sztuki. Stąd także otwarcie festiwalu na prezentację młodego dramatu w trybie czytań performatywnych i szkiców spektakli. A także projektowanie szeregu działań warsztatowych, które mają przekształcić festiwal w platformę dla artystycznych eksperymentów – laboratorium nowego teatru, w którym pączkują nieznane wcześniej idee i formy.

W przekonaniu, że teatr poszukujący swojej artystycznej tożsamości nie może jednak tracić kontaktu z rzeczywistością pozateatralną, co roku staramy się wyławiać z bogatej oferty repertuarowej polskich scen te spektakle, które odważnie, a niekiedy nawet dotkliwie, diagnozują nasz rozpadający się świat – nazywają tendencje i kierunki zmian, wskazują na zagrożenia, ale i nieznane wcześniej możliwości, jakie przed współczesnym człowiekiem otwierają innowacyjne technologie. Ta idea jest realizowana nie tylko poprzez spektakle, ale i multidyscyplinarne działania kontekstowe, które przekształcają rzeszowski festiwal w miejsce artystycznego fermentu i społecznej debaty, integrujące różne środowiska otwarte na zmiany i gotowe przyjąć wyzwania współczesności.

Festiwal Nowego Teatru tworzy własną dramaturgię, ujawnioną przez skojarzenie ze sobą spektakli, tekstów, obrazów, idei, wreszcie – ludzi. Sezon 2015/2016 upłynął pod znakiem konstruowania scenariuszy rychłej katastrofy i posthumanistycznych antyutopii/ dystopii projektujących nowe formy życia. Artystyczne fantazje na temat przyszłości rodzą się niemal zawsze w atmosferze apokaliptycznej gorączki, zwiastującej kres zachodniej demokracji i europejskiej wspólnoty. Zbiorowe i indywidualne lęki przyjmują często postać „upiorów przeszłości”, które powracają w zdeformowanej, przerażającej masce z odległych czasów, by – karmione narodowymi fantazmatami – odrodzić się ze zdwojoną siłą. Stąd zadziwiająca obecność w tym „nowym teatrze” starych tekstów (Ibsena, Czechowa, Dąbrowskiej), poddanych jednak znaczącym korektom. Wybierane przez współczesny teatr strategie dramaturgiczne są bowiem wyrazem przekonania, że nie da się analizować historii inaczej niż z perspektywy współczesności. Artyści chcą mówić o przeszłości we własnym imieniu, a nie przez pryzmat obowiązujących narracji i konwencji przedstawieniowych zapisanych w starych tekstach.
KONIEC i …. POCZĄTEK. Te dwie perspektywy – końca dotychczasowego porządku oraz narodzin nowego świata, w kształcie, jakiego jeszcze nie znamy – wyznaczą nadrzędny temat tegorocznej edycji. Zaproszone spektakle realizują go w różny, nieraz nieoczywisty, wręcz dyskretny sposób, inaczej rozkładając akcenty, wybierając odmienne formy i tonacje. Ibsenowski Wróg ludu w interpretacji Jana Klaty pokazuje rozpad lokalnej wspólnoty, która poświęca prawdę, broniąc – wbrew zdrowemu rozsądkowi – własnego dobrobytu; ale i śmierć młodzieńczych ideałów doktora Stockmanna, który pod presją otoczenia, zniewolonego przez wszechobecną konsumpcję, gubi swą społecznikowską pasję i temperament wojownika. Świat Nocami i dniami będę tęsknić za Tobą w reżyserii Julii Mark – we współczesnej transkrypcji powieści Marii Dąbrowskiej, dokonanej przez Szymona Bogacza i Zuzannę Bućko – budują wspomnienia bohaterów, zabarwione smutkiem przemijania i niszczącą nostalgią. Ich kurczowe trzymanie się dawnych wartości wzmacnia tylko poczucie nienasycenia, bycia nie-na-miejscu, a poszukiwanie dawnych emocji skazuje ich na nieudolne przetwarzanie dobrze oswojonych klisz, odcinając od źródeł życia.

„Koniec i początek” w perspektywie indywidualnego losu – typowego jednak dla przedstawicieli współczesnych „wspólnot konsumentów” – rysuje kielecki spektakl Grzegorza Wiśniewskiego Harper. Bohaterka sztuki Simona Stephensa opuszcza swój dom, pracę w korporacji, miasto, ryzykuje utratę wszystkiego, by wyruszyć w drogę wyznaczającą koniec osoby, którą była dopóty, dopóki trzymała się kurczowo na powierzchni życia, bez odwagi wejścia w mrok. Pewnego dnia postanowiła jednak zajrzeć pod podszewkę zmistyfikowanej normalności, by uchwycić egzystencję w jej realności, negowanej nie tylko przez wszechobecne media cyfrowe, ale i przez świadome relegowanie cierpienia. Dopiero konfrontacja ze śmiercią ojca pozwoli jej wyjść na „spotkanie ze światem” i na nowo odkryć siebie. Podróżą wstecz, ku swoim „początkom” (widzianym z perspektywy „końca” – śmierci matki), będzie też rzeszowskie Pogorzelisko w reżyserii Cezarego Ibera. Sztuka Wajdiego Mouawada, ufundowana na schemacie tragedii Edypa i rodu Labdakidów, jest zarazem pytaniem o jakość współczesnego fatum, pozbawionego boskiej sankcji i stopionego z absurdem wojny domowej.

Bohaterowie Samotności pól bawełnianych Bernarda-Marii Koltèsa, której Radosław Rychcik nadał formę koncertu, też noszą w sobie marzenie o innym świecie – fantastycznym, niemal mistycznym miejscu, pięknym i delikatnym jak puch bawełny. „Pola bawełniane” są jednym ze współczesnych wariantów Utopii. Jednak w rzeczywistości, która jest dla nich dostępna, „msza ludzko-ludzka” zostaje zredukowana do bezwzględnej transakcji handlowej – wszystko opiera się na wymianie towarów, sterowanej przez pożądliwe ciało. Bydgoska Krew na kocim gardle Rainera Wernera Fassbindera uświadamia z kolei banalne tło – skrytego za maską ideologicznego radykalizmu – zbiorowego obłędu, które rodzi się w domowym zaciszu, w małych społecznościach i jednostkowych relacjach opartych na wymianie ról oprawcy i ofiary. Fantastyczny spektakl artystki z Belgradu, Anji Sušy, wprowadzający na polską scenę zupełnie obcą estetykę, jest też autoironicznym komentarzem do nowego teatru, który w optyce przybyszów z innej planety, czyli zwykłych widzów, wydaje się kosmicznym odlotem (i bełkotem).

Z tego zestawu widać wyraźnie, że perspektywa rychłego końca – tak w perspektywie zbiorowej, jak i indywidualnej – zdecydowanie przyćmiewa próby szkicowania nowego kształtu świata. Obie wizje, końca i początku, próbuje połączyć Marcin Liber w swoim wałbrzyskim spektaklu Być jak dr Strangelove, inspirowanym dziełami Stanleya Kubricka, na bazie których Jarosław Murawski skonstruował scenariusz będący połączeniem zwariowanej satyry politycznej i surrealistycznego kabaretu. Tyle że „nowy świat”, który rodzi się na gruzach starego, zniszczonego przez wojnę jądrową, jest powrotem do początku procesu ewolucyjnego; powtarzanego jednak już bez udziału mężczyzn, oskarżanych przez twórców o wybuch szaleństwa, które doprowadziło ludzkość do samozagłady…

Jak co roku festiwalowi towarzyszy wiele zdarzeń poszerzających pole artystycznych poszukiwań o obszary pokrewne teatrowi. Moduł programowy, który nazwaliśmy multimedia/ KONTEKSTY, to nowa odsłona Multimedia Szajna Festiwalu, akcentująca wpływ mediów cyfrowych na współczesną sztukę z pogranicza różnych dziedzin i gatunków. Nadrzędnym hasłem będą w tym roku ŚLADY. Wybierając temat bliski związanemu z Rzeszowem Józefowi Szajnie, który w 1993 roku zrealizował w chorzowskim Teatrze Rozrywki spektakl pod tym tytułem, chcieliśmy sprowokować artystów do poszukiwania i eksplorowania nieoczywistych, dotąd niedostępnych form utrwalania śladów obecności ludzi, miejsc, przedmiotów. Nowoczesne technologie otwierają dziś przed człowiekiem nieznane wcześniej możliwości generowania wirtualnych bytów w oparciu o faktyczne dane i cyfrową spuściznę pozostawioną przez zmarłych. Tę nową formę „życia po życiu” badać będzie Kuba Falkowski, który specjalnie na rzeszowski festiwal przygotował instalAkcję Profil pośmiertny.

Wśród śladów pozostawianych przez ludzi szczególnie frapujące wydają się te, którymi znaczyli swoje „terytorium” artyści. Będziemy je tropić albo raczej „błądzić” pomiędzy nimi, próbując odczytać – albo wykreować – „mapę” odsyłającą do życia i twórczości Zdzisława Beksińskiego (Beksiński. Obraz bez tytułu Jerzego Satanowskiego) i Tomasza Sikorskiego (Holzwege Marty Sokołowskiej). Oglądając film Wojtka Radtke, zrealizowany podczas poznańskiego festiwalu MALTA, będziemy z kolei zastanawiać się, jaki „ślad” zostawia w ludziach – twórcach i widzach – sztuka. Będą też debaty (między innymi o „sensie i nonsensie krytyki teatralnej”), spotkania z twórcami (w tym ze Stefanem Chwinem), warsztaty edukacyjne, konferencja naukowa o nowych mediach w teatrze i szkice sceniczne w ramach naszego „laboratorium dramatu” (DRAMA LAB). Na koniec – podobnie jak w ubiegłym roku – oddamy głos najmłodszemu pokoleniu aktorów, czyli tegorocznym absolwentom Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, którzy pokażą bardzo osobistą interpretację debiutanckiej sztuki Antoniego Czechowa pod zmienionym tytułem Jednak Płatonow, przygotowaną przez niezwykle cenionego przeze mnie reżysera Pawła Miśkiewicza.

Niech to będzie intensywny, prowokujący do refleksji i sporów, pozostawiający „ślady” tydzień z „nowym teatrem”!

JOANNA PUZYNA-CHOJKA
Dyrektor Programowy

 

 

Festiwal Nowego Teatru